Daj sobie szansę


"Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły"

Mark Twain


Czy zdajesz sobie z tego sprawę, że tak na prawdę to sami sobie wymyślamy problemy?
Zanim cokolwiek zaczniemy robić, w naszej głowie pojawia się tysiąc scenariuszy - zwłaszcza tych najmniej pozytywnych. Dzisiaj sam się na tym złapałem. Rzecz wydawałaby się banalna. Mój tato obchodzi w sobotę urodziny. Ja mieszkam ponad 160 kilometrów od niego  i pracuję do godziny 20:00. Ostatni autobus do miejsca do którego potrzebuję dotrzeć, mam o godzinie 19:30. W mojej głowie pojawiły się dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze:

1) zapytać się kierownika, czy mogę wyjść z pracy o godzinie 17:00,  by móc zdążyć dojechać do siebie, zjeść coś na szybko i dojechać na dworzec- oczywiście była to z mojego punktu widzenia najmniej prawdopodobna opcja,

2) najwcześniejszy autobus następnego dnia mam o godzinie 7:40, a potem o 13. Więc albo wstanę z samego rana o godzinie 6 i będę mógł posiedzieć dłużej w domu, albo się wyśpię i dotrę późnym popołudniem, gdzie o 18 zaczyna się uroczystość.

Dodam, że muszę wrócić o godzinie 14 w niedzielę (poniedziałek praca). To znaczy mam autobus do siebie o tej godzinie, która najbardziej mi pasuje.

Źródło obrazka: coslychacwbiznesie.pl


Jak myślisz, którą z tych opcji wybrałem?
Zanim jednak uchylę rombka tajemnicy, to wspomnę tylko tak nawiasem, że rozmawiałem o tej sytuacji z moim kumplem z pracy dzień wcześniej. Więc dziś, gdy mieliśmy chwilę czasu  około godziny 15,  spytał się, czy byłem już u kierownika w tej sprawie. Powiedziałem, że nie - bałem się do niego iść, gdyż pracuję od miesiąca w nowej firmie i uzna mnie on za lenia i kombinatora, a nie chciałbym mieć takiej opinii w pracy.

Z drugiej strony pomyślałem sobie, że jeśli się nie zapytam, to nigdy się nie dowiem, co odpowie. Wziąłem dwa głębokie wdechy i poszedłem. Co się okazał? Kierownik zobaczył, czy jest coś do zrobienia, popatrzył chwilę na mnie i powiedział z uśmiechem, że mogę jechać. Dodając, żebym złożył mojemu tacie życzenia z okazji imienin oraz żebym wypił symboliczny kieliszek za niego - w tym miejscu chciałem podziękować mojemu kierownikowi Arkowi, który jest zajebistym kierownikiem ( nie dlatego, że mnie puścił teraz do domu, ale dlatego że potrafi być dobrym kumplem, gdy trzeba. A kiedy przyjdzie czas pracy, to potrafi motywować do działania i zawsze można liczyć na jego pomoc).

Do czego zmierzam? Pewnie każdy z nas miał w swoim życiu podobną historię i to nie jedną prawdopodobnie, ale nie to teraz jest najważniejsze. Po prostu uświadomiłem sobie, że tak na prawdę bawimy się w Boga i zaczynamy sami przewidywać to, co będzie w przyszłości oraz co może się nam wydarzyć podejmując taką a nie inną decyzję. Moja rada, zanim cokolwiek zaczniesz projektować w swojej głowie, po prostu nie trać czasu i zapytaj. Jeżeli dostaniesz negatywną odpowiedź to, będziesz miał szansę myślenia nad innym rozwiązaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz